Podsumowanie 2017 roku

Podsumowanie 2017

Podsumowanie 2017 roku czyli najlepszy czas, aby spojrzeć prawie rok do tyłu. I zobaczyć co się działo. A działo się sporo. Jeśli chcecie z nami powspominać to zapraszam. Będą zdjęcia, których jeszcze nie było na blogu.

Tak jakoś wyszło, że do tej pory nie robiliśmy podsumowań kolejnych lat prowadzenia bloga i naszych podróży. W tym roku postanowiłam to zmienić. Dlatego rozsiądźcie się wygodnie i zapraszam do oglądania.

Styczeń i Luty

Pierwszy dzień Nowego Roku spędziliśmy na nartach w Ustroń Poniwiec. Na stoku Małej Czantorii pojawiliśmy się jako pierwsi tego dnia i jeździliśmy dopóki zmęczenie nie dało o sobie znać. Przy okazji przekonaliśmy się, że zaletą rannego wstawania są małe ilości innych narciarzy. Tak dobrze zaczęty Nowy Rok kontynuowaliśmy dalej, sprawdzając m.in. dostępność innych stoków narciarskich w bliższych i dalszych okolicach, np. jak Dębowiec w Bielsku Białej czy na Palenicy w Ustroniu. Mogliście się o tym przekonać, śledząc nasz profil na Instagramie.

Marzec

W marcu pojechaliśmy do czeskiej Ostrawy, gdzie zwiedzaliśmy DOV czyli Dolni Oblast Vitkovice – dawny olbrzymi kombinat przemysłowy, obecnie przechodzi rewitalizację i jest stopniowo udostępniany mieszkańcom miasta i turystom. Ciekawe miejsce, zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci.

Kwiecień

W kwietniu wybraliśmy się na pierwszą wiosenną wycieczkę w góry. Szlakiem z Salmopolu na Malinowską Skałę i dalej na Skrzyczne. Zaczynała się piękna wiosna, choć na szlaku miejscami było całkiem zimowo.

 

Maj

Pełni obaw co do pogody pojechaliśmy na weekend majowy do Słowackiego Raju. Udało nam się rozbić namiot przed deszczem i nie zmoknąć w kolejnych dnia naszego pobytu. Bo za wyjątkiem zimnych wieczorów, nocy i poranków to była całkiem znośna pogoda. Przeszliśmy Przełom Hornadu, fragment wąwozu Piecky, Klastorską roklinę i oczywiście najbardziej znany wąwóz całego Słowackiego Raju czyli Sucha Bela. Było sporo chodzenia, ale wróciliśmy zadowoleni.

 

Ostatnią niedzielę maja spędziliśmy w JuraParku w Krasiejowie. Był już dla odmiany spory upał i wielkie dinozaury.

Czerwiec

W czerwcu dość spontanicznie postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda wschód słońca w górach. Padło na znaną nam już wcześniej Malinowską Skałę, z której rozciąga się wspaniały widok na m.in. Kotlinę Żywiecką, Babią Górę, Pilsko itd. Ciekawe to było doświadczenie. Szliśmy pierwszy raz w nocy z dziećmi w góry. A jeszcze ciekawszy był powrót przed szóstą rano pustym szlakiem do samochodu.

Lipiec

W lipcu pojechaliśmy na zasłużony dłuższy urlop. Tym razem padło na Słowenię, którą przez prawie dwa tygodnie zwiedziliśmy dość szczegółowo i intensywnie. Część z tego udało już nam się opisać na blogu, ale jeszcze sporo miejsc czeka na swoją kolej. Dlatego zachęcamy do śledzenia tego wątku w 2018 roku, bo sporo się jeszcze dowiecie o tym przepięknym kraju. Szczególnie, że pogoda nam dopisała i przez większość dni był upał.

Sierpień

A w zasadzie na przełomie lipca i sierpnia spędziliśmy dodatkowo jeszcze tydzień w Bieszczadach. Nie jechaliśmy tam prosto ze Słowenii, ale wpadliśmy na jeden dzień do domu się przespać i przepakować. To był kolejny tydzień upałów. Mieszkaliśmy na campingu nad Soliną. Ale za to przejechaliśmy się Bieszczadzkimi Drezynami Rowerowymi, zdobyliśmy kolejny szczyt zaliczany do Korony Gór Polskich – Tarnicę, płynęliśmy pontonami po Sanie, jechaliśmy Bieszczadzką Kolejką Leśną. Naszym łupem padła też Chatka Puchatka oraz połonina Wetlińska.

Październik

W październiku wybraliśmy się na Rycerzową zastając tam piękną złotą polską jesień. Tak wyszło, że była to ostatnia w tym roku dłuższa wycieczka w góry, bo niestety później pogoda już się popsuła.

Listopad

W listopadzie braliśmy udział w japońskich warsztatach dla dzieci z okazji Dnia Japońskiego organizowanego w ramach Żorskiego Festiwalu Podróży i Nauki. Dzieciaki były zachwycone, zresztą sądząc po ilości uczestników warsztatów, to nie tylko nam się bardzo podobało.

Tydzień później trafiliśmy na warsztaty w Muzeum Miejskim. Były mrówki, pająki i cała masa dobrej zabawy.

 

Grudzień

Grudzień zaczęliśmy wizytą w Wielkiej Fabryce Elfów szukając zaginionych sań Świętego Mikołaja. Zabawa była przednia.

 

Natomiast tegoroczny sezon narciarski rozpoczęliśmy dość wcześnie bo 10 grudnia, ale za to już w pełnym składzie. Wojtek dostał swoje pierwsze narty i jakby to powiedzieć: nie ma żadnych oporów. Michał za to ćwiczy technikę z instruktorami i już całkiem dobrze mu to idzie. Do momentu powstania tego podsumowania byliśmy tej zimy już trzy razy na stoku. Biały Krzyż chwilowo wygrywa, ale że kolejny Nowy Rok planujemy ponownie spędzić na stoku to możecie spodziewać się kolejnych relacji.

 

Kolejny Nowy Rok również planujemy spędzić na stoku. A co będzie dalej? Oby tylko lepiej 🙂

 

7 odpowiedzi do artykułu “Podsumowanie 2017 roku

  1. Paulina

    Widzę, że rok mijał bardzo intensywnie i… górsko! :-))
    Idealnie, im więcej gór tym piękniej. Super z tą Słowenią, 2 tygodnie to ekstra czas by poznać ten niewielki, ale jakże piękny kraj!

  2. Ł | KzP

    No pięknie! Widzę, że tutaj się nie próżnuje. Pozostaje tylko życzyć równie ciekawych eskapad. Czy planujecie zawitać w te same miejsca i w tym roku? Osobiście wiem, że w Bieszczady można jeździć na okrągło i nigdy się nie znudzą. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *