Dolina Pięciu Stawów i Morskie Oko przez Świstówkę Roztocką

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Dolina Pięciu Stawów, a następnie przez Świstówkę Roztocką do Morskiego Oka czyli nasza ostatnia wycieczka w Tatrach.

To był bardzo długi dzień. Rozpoczął się pobudką o 2:30. Wszystko po to by najpóźniej o 6:30 wyruszyć w góry. Nie byliśmy pierwsi, ale na szczęście były jeszcze wolne miejsca (choć już zdecydowanie mniej). Koszt parkingu w Palenicy Białczańskiej to 30zł za dobę za samochód osobowy. Zmieniliśmy buty i ruszyliśmy na szlak. Naszym celem była Dolina Pięciu Stawów Polskich oraz przejście przez Świstówkę do Morskiego Oka. Na szlaku prowadzącym w stronę Morskiego Oka było już o tej porze sporo ludzi.

Pierwszym przystankiem były Wodogrzmoty Mickiewicza do których doszliśmy po około 40 minutach. To w tym miejscu zielony szlak w stronę odbija w prawo w stronę Doliny Roztoki, na końcu której znajduje się Dolina Pięciu Stawów Polskich. Dolina Roztoki to bardzo ładna dolina U-kształtna stworzona przez lodowiec.

Dolina ta jest jedną z ładniejszych dolin w Tatrach. Od Wodogrzmotów Mickiewicza do Siklawy ma długość 5 kilometrów. Początkowo podchodzimy ostrzej do góry, a potem szlak staje się łagodniejszy. Idziemy dnem doliny częściowo przez las w stronę Siklawy. Jest to najwyższy wodospad w Polsce. Osiąga wysokość około 70 metrów i tworzy go potok Roztoka wypływający z Wielkiego Stawu Polskiego. Znajduje się przy zielonym szlaku, który prowadzi prosto do Doliny Pięciu Stawów Polskich.

Siklawa
Siklawa

Dolina Pięciu Stawów Polskich jest pięknie otoczona szczytami, a stawy znajdujące się tam tworzą jej niezwykły klimat. Największy z nich to Wielki Staw Polski, a pozostałe to Zadni Staw Polski (najwyżej położone jezioro w Polsce – 1890 metrów n.p.m.) , Czarny Staw Polski, Mały Staw Polski i Przedni Staw Polski. Jest również Wole Oko ale jego wielkość zależy od ilości wody wpływającej z Zadniego Stawu Polskiego.

Dolina Pięciu Stawów Polskich
Dolina Pięciu Stawów Polskich

W latach 1947–1953 wybudowano w dolinie schronisko PTTK, które położone jest nad Przednim Stawem oraz jest najwyżej położonym schroniskiem w Polsce. Leży na wysokości 1670 metrów n.p.m. Do schroniska nie da się dojechać samochodem, dlatego transport żywności odbywa się za pomocą specjalnie zbudowanego wyciągu, do którego żywność można dostarczyć np: quadem. Ale bez względu na warunki atmosferyczne, schronisko jest czynne przez cały rok.

Dolina Pięciu Stawów Polskich
Dolina Pięciu Stawów Polskich

W schronisku robimy dłuższy odpoczynek. Ciężko tam znaleźć wolne miejsce, bo bardzo dużo osób tego dnia postanowiło się tam wybrać. Ludzi jest naprawdę sporo. Nie wiem czy to kwestia weekendu, wakacji czy po prostu tego, że coraz więcej ludzi rusza na szlaki.

Po odpoczynku idziemy dalej w stronę Morskiego Oka. Szlak niebieski prowadzi przez Świstówkę Roztocką wspinając się już konkretnie pod górę. Ludzi idzie sporo, robimy dużo przystanków, bo widoki na doliny i okoliczne szczyty są przepiękne, a 4letnie i 7letnie nóżki potrzebują odpowiedniej ilości postojów. Coraz ładniej widać oddalającą się Dolinę Pięciu Stawów Polskich i tak będzie aż do najwyższego punktu Świstówki Roztockiej czyli do wysokości około 1839 metrów n.p.m.

Dolina Pięciu Stawów Polskich
Dolina Pięciu Stawów Polskich
Dolina Pięciu Stawów Polskich
Dolina Pięciu Stawów Polskich

Teraz zaczną się już widoki w stronę Doliny Rybiego Potoku. Nareszcie schodzimy w dół. Zejście jest długie ale widoki zmieniają się z każdym krokiem. Do tego stopnia że w jednym z miejsc możemy nawet oglądać Czarny Staw pod Rysami.

Widok na Morskie Oko

Po długim czasie docieramy do asfaltu czyli głównej drogi do Morskiego Oka. Stąd już tylko kawałek do schroniska w którym robimy kolejny dłuższy odpoczynek. O dziwo ludzi nad Morskim Okiem jest zdecydowanie mniej niż się spodziewaliśmy. Ale to chyba zasługa później godziny bo trafiamy tam dopiero ok 17:30.

Morskie Oko
Morskie Oko

Po odpoczynku kierujemy się w dół do Palenicy Białczańskiej, gdzie na parkingu czeka nasz samochód. Turyści jadący fasiągiem z ciekawością obserwują idącego w dół 4-latka, nie mając przy tym najmniejszego pojęcia ile kilometrów on dzisiaj już przeszedł. A my mamy możliwość oglądania leśnej zwierzyny w postaci dzięciołów trójpalczastych. Dochodzimy do parkingu o godzinie 21:00. Po 14,5 h na szlaku i 20 kilometrach w nogach jesteśmy zmęczeni, ale zadowoleni. Na szczęście na drugi dzień jest niedziela i można spokojnie wypocząć przed kolejnym tygodniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *