Lubogoszcz na Małym Szlaku Beskidzkim

Z Przełęczy Jaworzyce do Mszany Dolnej przez Kasinę Wielką i Lubogoszcz. Nasz przedostatni odcinek Małego Szlaku Beskidzkiego.

Opowiadaliśmy Wam już wcześniej, że Mały Szlak Beskidzki poprowadzony został przez trzy pasma górskie, które pominięte zostały w Głównym Szlaku Beskidzkim czyli Beskid Mały, Beskid Makowski i Beskid Wyspowy. Wędrując Małym Szlakiem Beskidzkim przeszliśmy już pierwsze dwa pasma. Pozostał nam Beskid Wyspowy i jego odcinek czerwonym szlakiem od Przełęczy Jaworzyce, przez Kasinę Wielką, Mszanę Dolną do końca szlaku na Luboniu Wielkim. Podzieliliśmy to na dwa odcinki, na które poświęciliśmy wolny weekend. Pierwszy odcinek (który poniżej Wam opiszemy) to odcinek od Przełęczy Jaworzyce do Mszany Dolnej – ma prawie 20 kilometrów. Drugi odcinek będzie krótszy: z Mszany Dolnej na Luboń Wielki – 11 kilometrów – idealne na zakończenie szlaku.

Zostawiamy samochód na Przełęczy Jaworzyce. Początkowo szlak prowadzi wzdłuż asfaltowej drogi dojazdowej do okolicznych domów. Później wchodzi w las i po niecałej godzinie stajemy na pierwszym szczycie jakim jest Wierzbanowska Góra. W okolicy znajduje się zadaszona wiata, gdzie można odpocząć.

Nieco dalej naszym oczom ukazuje się cudna panorama: piękna zielona łąka, w dole domy, w oddali góry, a za nimi wyłaniają się szubki ośnieżonych Tatr. Widok jest rewelacyjny. Na szlaku pustki. Tylko my, natura i piękna pogoda. Przed zejściem do Przełęczy Wielkie Drogi mijamy kolejny szczyt: Szklarnia.

Z Przełęczy Wielkie Drogi oglądamy w oddali rysujący się na horyzoncie Lubogoszcz (tam dziś też będziemy). 

Widok na Lubogoszcz

Przed nami kolejny ze szczytów Beskidu Wyspowego: Dzielec oraz zejście do Kasiny Wielkiej. Tam niestety szlak został poprowadzony okolicznym drogami asfaltowymi, obok których nie zawsze znajdziecie chodnik.

Na razie pierwszym miejscem gdzie planujemy się zatrzymać jest położona w pobliżu torów kolejowych Kasina Ski&Bike Park czyli całoroczny ośrodek rekreacyjno-wypoczynkowy znajdujący się w Kasinie Wielkiej. Spotykamy tam sporo rowerzystów wjeżdżających z rowerami do góry (aby potem zjechać po stoku w dół).  My za to znajdujemy tam punkt obowiązkowy dzisiejszego dnia czyli lody (dodają siły i energii na dalszą drogę). Z tarasu restauracji bardzo dobrze widać Lubogoszcz (robi wrażenie).

Po odpoczynku czeka nas dalsza wędrówka droga asfaltową, najpierw w stronę drogi Nr 964, a później podejście nią pod górę (droga bez chodnika). Niestety nie da się tego inaczej przejść. Trzeba bardzo uważać na duży ruch samochodowy. Na szczęście ten niezbyt przyjemny kawałek mija szybko, skręcamy w prawo i wchodzimy w las.

O podejściu pod Lubogoszcz słyszeliśmy już wcześniej i teraz będziemy mieć okazję przekonać się czy faktycznie tak daje w kość. Początek nie jest zły, niestety później zaczyna się już podejście pod górę. Upał robi swoje i marzymy o tym, żeby być już na szczycie. Różnica między położeniem głównej drogi, a szczytem to prawie 500 metrów, ale widoki pod szczytem są przepiękne (sam szczyt za to jest zalesiony).

Na szczycie robimy obowiązkową przerwę i cieszymy się, że przed nami już tylko droga w dół, choć to jeszcze 7 kilometrów do centrum miasta. W większości szlak nadal prowadzi przez las, który kończy się nad Mszaną Dolną.

Na wielkiej polanie mamy możliwość obejrzeć zlokalizowane w dole miasto i wszystkie okoliczne szczyty. Chłopcy z lekkim niepokojem spoglądają na położony w oddali Luboń Wielki, na który kolejnego dnia będziemy się wdrapywać.

Końcówka szlaku to zejście drogą brukową, a następnie asfaltem do centrum, skąd jutro będziemy zaczynać. 20 kilometrów wydawało się dużo, ale sprawie poszło, za wyjątkiem podejścia na Lubogoszcz, które w upale może dać wycisk.

Booking.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *