places2visit.pl

Gancarz, Leskowiec, Magurka Ponikiewska – Beskid Mały

Gancarz i Magurka Ponikiewska – poznajemy kolejne szczyty Beskidu Małego

W pewną słoneczną listopadową sobotę wybraliśmy się na krótką wycieczkę w Beskid Mały. W planach mieliśmy głównie Gancarz i Magurkę Ponikiewską czyli szczyty, które wcześniej nie były nam znane, ale należące do Korony Beskidu Małego KZKG RP. Na Leskowcu byliśmy wcześniej kiedyś w zimie i podczas przejścia Małego Szlaku Beskidzkiego – ale tym razem był obok więc również postanowiliśmy o niego zahaczyć.

Samochód parkujemy w Rzykach Mydlarze, zaraz przy wejściu na szlak (są dwa niewielkie parkingi). Czarnym szlakiem idziemy aż do skrzyżowania przy Szlaku Białych Serc. Ścieżka przez las pnie się do góry.

Na skrzyżowaniu skręcamy skręcamy w lewo (szlak czarny dalej idzie w prawo) i wchodzimy na leśną ścieżkę, która doprowadzi nas do szlaków niebieskiego i zielonego. W międzyczasie pokazuje się nam widok na Rzyki i okolice.

Trasa na Gancarz nie jest trudna. Wręcz przeciwnie – jest bardzo przyjemna (szlak zielony). Jest słonecznie, mnóstwo kolorowych liści i niewielka ilość ludzi.

Na szczycie wita nas metalowy krzyż – ma ponad 6 metrów wysokości. Gancarz ma 798 metrów wysokości i generalnie jest zarośnięty. Jedyny widok jest na stronę północną na położoną w dole miejscowość Kaczyna.

Z Gancarza wracamy tą samą drogą i idziemy dalej w zielonym szlakiem w stronę Gronia Jana Pawła II i Schroniska na Leskowcu.

Tam robimy krótki odpoczynek, po czym udajemy się żółtym szlakiem w stronę Magurki Ponikiewskiej. Od schroniska zajmuje nam to jakieś pół godziny. Chłopcy z radością ustawiają się do zdjęcia pod tabliczką z nazwą szczytu.

Po zdobyciu kolejnego dziś szczytu wracamy w stronę schroniska. I po kolejnym krótkim odpoczynku postanawiamy zahaczyć jeszcze o Leskowiec (na którym jak już wspominałam byliśmy kilka razy).

Zaczyna robić się już chłodniej. Wracamy do samochodu czarnym szlakiem. Pamiętajcie, że w listopadzie dni są już krótkie i po południu szybko będzie się robiło chłodno. A ta trasa było idealna na ten dzień (wyjątkowo nie ruszaliśmy na szlak bladym świtem, bo nie było takiej potrzeby).

Exit mobile version